4 PZU Cracovia Półmaraton już za nami. Piękny bieg i super organizacja. Cele zrealizowane, ale jak to było dokładnie. O tym w poniższym tekście.

 

Biuro zawodów

Do Krakowa przyjechaliśmy w sobotę wieczorem, wspólnie z Patrycją, Mateuszem i dwoma kolegami z grupy Kłodzko Przytwierdza Bieganie Maćkiem i Sebastianem, od razu udaliśmy się do biura odebrać pakiet startowy. Sama hala Tauron Arena robi znakomite wrażenie, największa i najnowocześniejsza hala w Polsce. Nic dziwnego, że stała się bazą półmaratonu. Po drodze do biura oczywiście wiele wystaw i możliwość zakupu sprzętu sportowego. W biurze brak długich kolejek, wszystko sprawnie, bez czekania. Po odbiorze pakietów dojazd na miejsce noclegu, którym były „Mączne Skały” w miejscowości Biały Kościół, 19 km od startu. Na kolację mała pizza w restauracji i do spania. Ranek powitał nas piękną pogodą, zjadłem jajecznicę spakowałem plecak i ruszyliśmy na start. Szczerze mówiąc, trochę bałem się organizacji, w końcu pierwszy raz na starcie stawiło się prawie 9 tysięcy osób, a z Piątką dla Kościuszki (impreza towarzysząca) ponad 10 tysięcy. Na strachu się skończyło. Prawda do depozytu była kolejka, ale to nic dziwnego, w toaletach także kolejki ale wszystko szło naprawdę sprawnie. Szybka rozgrzewka i na start.

Cracovia

Bieg

Wszedłem w swoją strefę czasową 1:25 – 1:30, niestety nie wszyscy rozumieją, że ustawienie się nie w swojej strefie to bardzo nie ładne zachowanie. Przeskok o jedną strefę rozumie, w końcu gdy zapisuje się na bieg mogę być w gorszej formie niż po przygotowaniach, ale gdy zobaczyłem w swojej strefie zawodników z numerami na 1:50 to już przesada. No ale jak kto lubi.
Ruszyliśmy! Początek spokojny tak jak miało być 4:08 i przeciskanie się przez tłumy zawodników (co później miało swoje konsekwencje). Drugi kilometr czuję ogromny gorąc, bardzo dziwne uczucie, pierwszy raz w trakcie biegania, ale pogoda w ostatnich tygodniach płatała figle, wiele zimnych dni, a w dzień startu piękna pogoda. Mimo to drugi kilometr 3:50! Upss trzeba trochę zwolnić, biegło mi się bardzo dobrze i tak po pięciu kilometrach czas 20:00. Kolejne 5 kilometrów 20:49, a więc nieźle tak miało być. Kolejne pięć nieco wolniej ale nie dużo 21:04. Do 18 kilometra wszystko wskazuje na bardzo dobry czas około 1:27 – 1:28. Na 18 kilometrze lekki podbieg i przyszedł kryzys, widzę już halę niestety przede mną jeszcze 3 km, tempo pomału spada 4:22, kolejny już 4:32, dwudziesty pierwszy 4:39, do mety jeszcze kawałek i jest wbieg do hali, widzę swój czas, więc walczę do końca o złamanie 1:30, sam wbieg do Tauron Areny robi ogromne wrażenie. Meta i czas 1:29:51, cel zrealizowany!

meta Cracovia

Po biegu

Po przekroczeniu linii mety, przejście do następnych stref, a tam już medal, folia termiczna, napoj. W depozycie żadnych kolejek, torbę dostałem w minutę. Czas na prysznic, przebranie się i posiłek. Naprawdę wszystko szybko i sprawnie bez kolejek, rewelacja. Chwilę poczekałem na resztę ekipy. Wysa czas 1:34:41 troszkę słabiej niż rekord życiowy ale przy takiej trasie i warunkach, znakomicie! Patrycja Lewandowska czas 1:59:02! Dwie godziny złamane w debiucie! Gratulacje!

Podsumowanie

Podsumowując: 4 PZU Cracovia Półmaraton to wspaniała impreza, godna polecenia! Start mój i mojej ekipy uważam za udany. Niestety, nie ustrzegłem się błędów. Wiedziałem doskonale, że muszę zacząć spokojnie i powoli, zrobiłem inaczej. Za szybki początek kosztował mnie bardzo dużo. Nie dość, że przez początkowe wyprzedzanie przebiegłem o prawie 200 metrów więcej, to jeszcze zaciągnąłem do tego duży dług tlenowy, który odbił się na ostatnich trzech kilometrach. Ale pierwsze koty za płoty! Teraz czas na regeneracje, a po niej ruszam z przygotowaniami do nowego sezonu. A cele są bardzo ambitne. Chcących najlepiej przygotować się do przyszłorocznych startów, już zapraszam do współpracy.

Pozdrawiam Michał

okejka